Thu
13
1:39 pm

Kiedy drzwi zamkneły sie za Jackiem i Kasią, Tadeusz spojrzał na krecąca sie po kuchni Hanie. W pewnym momencie chwycił ja za reke i przyciągnął do siebie.
- Hej, przewrócisz mnie - roześmiała się.
- A może przewrócić się na ciebie? - zażartował, filuternie mrużąc oczy.
- Może? - usiadła mu na kolanach - O, jaki twardy !
- Ja jestem zawsze gotowy - pocałował ją w odsłonieta szyje.
Przedłużając pocałunek na ramiona i piersi, jednocześnie rozpinał koszulkę. Podniosła głowe do góry, mrucząc cichutko. Wsunął jej rękę miedzy uda i zaczął pieścić jej słodki guziczek. Oddychała coraz szybciej. Zsunęli sie na podłogę. Zaczął całować jej piersi, czując jak wzmaga się jej podniecenie. Brodawki twardniały od jego pieszczot. Liżąc językiem jej skore zsuwał się ku dołowi. Natrafił na kępkę włosów i włożył cały język pomiędzy nabrzmiałe wargi. Rytmicznie poruszał jerzykiem, nosem starał się drażnić jej guziczek, sterczący teraz bardzo mocno. Jęknęła i wyprężyła biodra, obejmując go nogami.
- Daj mi go… - westchneła.
Nie odrywając ust od jej szparki odwrócił sie tak, by jego flet znalazł się nad jej twarzą. Łapczywie zsunęła mu spodenki i chwyciła dłońmi nabrzmiały i sterczący instrument Tadeusza. Gładziła go chwile dłonią, odsłaniając żołądź. Masując go powoli dłońmi, językiem przesuwała po jego końcu. Tadeusz jeknął i nie przestając pieścić jej szparki, sięgnął dłonią do swego fleta. Odsunął jej dłonie i wepchnął go głeboko w jej usta. Hania oparła dłonie na jego pośladkach, jednoczenie rytmicznie przesuwając usta. Ssała go, pomagając sobie językiem. Tadeusz lizał jej guziczek. Palcami pieścił ją od środka. Mocno pracował biodrami, wsuwając i wysuwając na przemian fleta z jej ust. W pewnym momencie jęknęła i wyprężyła się, przeżywając orgazm. Rozluźniła nogi.
- Nie przestawaj - szepnął.
Odwrócił sie, posadził ją przy szafce na podłodze. Stanął nad nią. Ujął jej głowe w dłonie wykonując coraz szybsze i głebsze ruchy. Dochodził. Nagle trysnął do jej ust gorąca spermą. Dr?ał na całym ciele. PiePciła jego fleta jezykiem, dłonmi. Całowała jego jajka.
- Dobra jesteś - powiedział po chwili.
- Ty też - roześmiała się.
W tym momencie rozległ się dzwonek do drzwi. Szybko poprawili ubrania. Za drzwiami stała pani Irena - sąsiadka z tej samej ulicy.
- Dzien dobry, Tadziu - uśmiechneła sie zalotnie.
- Dzien dobry, wejdź prosze - otworzył szerzej drzwi.
- Nie, dziekuje. Mam taka sprawe. Jankowi zepsuł sie komputer. Twój Jacek sie na tym zna. Poproś go żeby wpadł wieczorem, ale najpierw nich zadzwoni, dobrze?
- Dobrze, powiem mu jak wróci ze szkoły - ‘wiem co ci chodzi po głowie, ty głupia babo’ pomyślał.
- No to pa, - i odwróciła sie na piecie.
Zamknął drzwi.
- Kto to był - Hania dopinała sukienke wychodząc z kuchni.
- Ta głupia Irena, znowu chce wyrolować swojego meża - przygarnął ja nagle do siebie i oparł plecami i drzwi.
- Jeszcze ? - zaśytała, siegając dłonią w jego spodenki.
- Tak - wyszeptał jej do ucha.
Sięgnął dłonią pod sukienkę ale majteczek nie znalazł. Wyjęła jego fujarkę, stercząca i gotową do działania. Zarzuciła mu nogi na biodra i odchyliła sie do tylu. Wsunął jej fujarkę nagłym ruchem bioder. Stęknęła. Mocnymi ruchami bioder, gwałtownie i szybko doprowadzał ja do szczytu. Oparta plecami o drzwi jęczała coraz głośniej. Przyśpieszał i uginając kolana wsuwał i wysuwał fleta z jej szparki. Pomagała mu biodrami, patrząc jednocześnie wyzywająco w oczy. Tadeusz miął oczy zaciśnięte. Przyśieszał ruchy, by po chwili trysnąć w niej gorącym sokiem. W tym momencie ogarnął ja dreszcz rozkoszy. Stali tak dłuższa chwile, dysząc głęboko, spoceni i szczęśliwi.

Wed
16
6:04 pm

Kolejne wakacje już za mną – pomyślałem w duchu – no niby koniec sierpnia i jeszcze miesiąc do powrotu na uczelnie, ale co to za końcówka, skoro trzeba będzie siedzieć w jakimś L.O. i próbować udawać nauczyciela biologii.
Ostatnie dni upłynęły w błogiej atmosferze spotkań ze znajomymi, grillach, wypadach na działkę w celu skonsumowania dużej ilości płynów wyskokowych. Aż w końcu nadszedł ten „upragniony” dzień…

 
3 miesiące wcześniej
Szedłem tam z myślą, że pewnie pani od biologii okaże się sukowatą, pozbawioną wszelkich ciepłych cech, stara nauczycielką. Przypominałem sobie chwile z maja, kiedy to po raz pierwszy wszedłem do XVIII L.O. „Załatwić praktyki” – ten cel był ponad wszystkim. Szkoda, że moje dawne liceum przestało istnieć, bo moja biologica była naprawdę spoko babeczką…No a teraz byłe tu – nie znałem tej szkoły, dziwne korytarze, jakieś zaułki – trosze wiało grozą. Oczywiście były problemy z wejściem, bo jakże mogło być inaczej, gdyby ochroniarz chciał wpuszczać każdego do środka. Ale w końcu zrozumiał, o co chodziło i skierował mnie do sali biologicznej. Zaczekałem na dzwonek, po którym rozległo się tyle hałasu, że omal bębenki mi nie popękały….taaaak – to musiała być przerwa. Uczniowie opuścili salę, więc z walącym sercem wszedłem do środka. Wiedziałem!!! Za biurkiem siedziała nauczycielka około 50 lat (no może troszkę więcej). Jej mina nie wróżyła nic dobrego. Przedstawiłem się, wskazała miejsce, gdzie mogłem posadzić moje cztery litery.
-Niestety, nie będę mogła Pana przyjąć na praktyki – powiedziała oschle …Cudownie, kolejne liceum… ale nie ze względu, że nie chcę. W tym roku kończę pracę w tym liceum. Przenoszę się do prywatnego. Nowa nauczycielka będzie dopiero osiągalna w sierpniu…
- Wie Pani – nieśmiało się wtrąciłem – ja mam jeszcze 3 dni na załatwienie formalności.
- W takim razie musi pan udać się do dyrektora. Ona zadecyduje co z Panem zrobić – powiedziała to w taki sposób, jakby to oznaczało, że mogę już szukać następnej lokacji.
Grzecznie podziękowałem i udałem się na dół. Pokój dyrektora był na parterze, a ja właśnie schodziłem z drugiego piętra. Wszędzie roiło się od uczniów. Co za czasy…pomyślałem, widząc trzy uczennice odstawione, jak na dyskotekę. Boszee puściła mi oczko… Poczułem jak się rumienię. Teraz jednak najważniejsza była rozmowa z dyrektorem, w sumie to z dyrektorką, gdyż ochroniarz wskazał mi sekretariat i zaznaczył, że dyrektorka to twarda babka. Pukając do drzwi sekretariatu nie byłem nastawiony już na nic. Jak nie pójdzie, to nie pójdzie… Sekretarka okazała się miłą, niezwykle sympatyczną kobietą w średnim wieku. Niestety Pani dyrektor była zajęta rozmową telefoniczną i musiałem zaczekać chwileczkę. Już to widzę, pewnie za 30 minut skończy gadać… Oglądając dyplomy na ścianach zauważyłem, że sekretarka przygląda mi się badawczo. Gdy spojrzałem, niby niechcący w Jej kierunku, od razu odwróciła wzrok. Dobre zagranie… ucieszyłem się w duchu. Teraz to ja się Jej przyglądałem. Niby w średnim wieku, ale miała tak 35 lat. Zadbana, blond włosy, pełne piersi – oj ta pełne – w tym dekoldzie było widać wszystko. Nie no co ja napalony nastolatek jestem?? Zrugałem się w myślach, ale jakoś nie mogłem oderwać od Niej wzroku. Chyba zorientowała się, że gapie się na nią jak w obrazek, bo posłała mi lekki uśmiech. Ależ Ona miała śliczne ząbki. Najgorsze było to, że znowu włączyła mi się wyobraźnia. Już widziałem, jak rozebrana leży na biurku z rozchylonymi nogami i szepcze – na co czekasz? Bierz mnie… Otrzeźwiałem, na dźwięk otwierających się drzwi. Nie mogłem uwierzyć. Stała w nich moja była nauczycielka od biologii. Minęły cztery lata, a ona prawie wcale się nie zmieniła. Zawsze mówiliśmy o niej „ostry towar”. Przez chwile przyglądała mi się z niedowierzaniem – w końcu chyba poznała. Gestem ręki zaprosiła mnie do środka. Gabinet wyglądał MEGA – inaczej nie można tego określić. Fotele a’la skóra, mebelki nowe – no mógłbym tu zamieszkać. Pani Kasia przyjrzała mi się uważnie, dziwny to był wzrok. Potem zapytała:
- Czy my się przypadkiem nie znamy? Ja pana skądś kojarzę …
- Jak najbardziej – odpowiedziałem ze szczerym uśmiechem – uczyła mnie Pani biologii przez 2 lata w XX L.O
Jej mina mówiła sama za siebie. Zaczęła chichotać jak małe dziecko.
- Ależ oczywiście! Jak mogłam nie skojarzyć! – jej zdziwienie wydało mi się aż nad to przesadne – jak mogłabym zapomnieć jednego z czwórki łobuziaków, którzy nieustannie przeszkadzali mi na lekcjach !
Powiedziała to patrząc mi prosto w oczy. Troszkę zrobiło mi się nieswojo, bo pamiętam jakie podteksty zawsze latały pod jej adresem – szczególnie od naszej czwórki siedzącej z tyłu. Nigdy jednak nie zdawaliśmy sobie sprawy, że ona to słyszy. Głupia sytuacja… Chciałem jakoś załagodzić sytuacje, już miałem zacząć wciskać jej jakieś słodkie kłamstewko, jednak odezwała się szybciej.
- I co? Zmieniłam się trochę? – zapytała, patrząc tym swoim słodkim wzrokiem
- Ani trochę, wie pani…..
- Kasia – przerwała mi szybko – teraz możemy być po imieniu, w końcu niedługo kończysz studia….
- No dobrze Kasiu – powiedziałem niepewnie, jednak jej uśmiech jakby mnie ośmielił – no nie zmieniłaś się… powiedziałbym, że wyglądasz prawie tak jak wtedy, gdy kończyłem liceum….
Widać było, że te słowa sprawiły jej przyjemność, zresztą która kobieta nie lubi komplementów? Rozmowa kleiła się, przeszliśmy do celu mojej wizyty i dosyć szybko zostałem przyjęty na praktyki. Temat nowej nauczycielki nie został podjęty – wspomniała tylko, że jest to osoba bardzo ambitna i na pewno ucieszy się z praktykanta. Wymieniliśmy grzeczności i udałem się z papierami na uczelnie.
4 września
…W pierwszym dniu szedłem jak na skazanie. Będzie dobrze, szybko minie, popołudnia masz wolne, jeszcze zabalujesz…. W końcu dotarłem przed gmach – szkoła wydawał mi się bardziej posępna niż ostatni – mimo, że słoneczko pięknie świeciło. Udałem się do sekretariatu, zameldować moją obecność. Przywitała mnie ta sama miła sekretarka – do tego tak słodko opalona. Niestety Kasi nie było – sprawy służbowe… Nie pozostało mi nic innego jak udać się do sali biologicznej i poznać moją prowadzącą. Na korytarzach było pełno młodzieży – hałas był nie do zniesienia. Wszyscy opowiadali sobie wakacyjne historie. Kilka par obściskiwało się namiętnie po rogach korytarza. Do tego te zaułki, gdzie bóg wie co się dzieje – tam wolałem nie zaglądać. W końcu dotarłem do sali biologicznej. Wszedłem delikatnie pukając. Moim oczom ukazał się niesamowity widok. Stała tam, obok okna – w ręku trzymając książkę, wiatr rozwiewał jej blond włosy. Stała i patrzyła przez otwartą okno. Jej delikatna skóra przykryta była lekką sukienką. Słońce oświetlało jej szczupłą sylwetkę. Czekałem w napięciu na chwilę, kiedy się odwróci.
- Dzień dobry – powiedziałem zaskoczony.
- Witam! – szybko odpowiedziała i odwróciła się w moim kierunku
…Ależ człowiek daje się ponieść zmysłom… Gdy odwróciła się w moim kierunku już wiedziałem, że te praktyki nie będą przyjemnością. Strasznie sukowaty wyraz twarzy. I ta wyższość w spojrzeniu. Może i była lekko atrakcyjna, ale jej chłodny charakterek szybko utemperował moje zapędy. Szybko wyjaśniał mi czego oczekuje i co ma zamiar zrealizować razem ze mną na lekcjach. Nigdy nie sądziłem, że charakter aż tak może przysłonić wygląd! Już wiedziałem, że się nie polubimy. Nadchodzące dni miały przynieść rozstrzygnięcie, czy mam racje, czy nie…
Pierwsze 2 lekcje byłem tak zestresowany, że nie wiedziałem, co robić. Mimo, że siedziałem z tyłu sali i prowadziłem hospitacje, nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że nauczycielka nie jest zadowolona z mojej obecności. Na 3 lekcji wszystko się zmieniło – nie da się opisać słowami tego, co poczułem widząc, jak do sali wchodzą dziewczyny z 3 C. Oczy mi wypadły i poturlały się pod stół. Cóż to był za widok! Nie sądziłem, że można ubierać się tak do szkoły. Miałem racje! Nauczycielka szybko zrugała większość uczennic, za pokazywanie aż nadto letniej opalenizny. A ja siedziałem z tyłu i patrzyłem po kolei na każdą z nich. Nauczycielka przedstawiła mnie klasie – wszyscy odwrócili się badawczo, by przyjrzeć się osobie, która przez jakiś czas będzie mieć z nimi zajęcia. Ku mojemu zdziwieniu większość dziewczyn zaczęła chichotać i szeptać do siebie, wyraźnie odwracając się raz za razem w moim kierunku. Taaaaa…świeże mięso….ja wam dam… Lekcja trwała, a szum nie ustawał. Nauczycielka zwracała co chwila uwagę, że takie szmery przeszkadzają jej w prowadzeniu lekcji, a o wakacjach mogą sobie porozmawiać na przerwie. Siedziałem i patrzyłem na te młode opalone ciałka….jak zwykle myśląc tylko o jednym… No co – wolno mi – jestem tylko facetem…
6 września
Zaczęło się! To od dzisiaj ja będę prowadził zajęcia. Kurcze jaki stres! Ale powoli – dam sobie ze wszystkim radę. Przez pierwsze dwie godziny nauczycielka siedziała tam gdzie ja poprzednio i uważnie słuchała wszystkiego co mówię. Notowało wszystko w swoim zeszycie i po każdej lekcji zwracał mi uwagę na popełniane błędy. Na trzeciej godzinie zauważyłem, że jakoś dziwnie mi się przygląda. Była jakaś taka nieobecna, długopis bezwładnie zwisał jej z dłoni… Kontynuowałem temat, co pewien czas zerkając na nią badawczo. Robiłem to tak, żeby nie widziała. Zresztą ona chyba nic nie widziała. Jej pusty wzrok nie wróżył chyba niczego dobrego. Przez chwilkę zatrzymałem się na nią wzrokiem – uczniowie starali się jak najszybciej rozwiązać ćwiczenie. Patrzyłem na nią przez uczniów. Wyglądała dosyć dziwnie. Gdyby nie to, że miała jakiś dziwny przyrost formy nad treścią – znaczy się jej charakter nie był taki „władczy” to była by nawet atrakcyjna. Ładnie się ubierała. Nie przesadzała jednak z eksponowaniem własnego ciała. Dzisiaj jednak miała na sobie przewiewną sukienkę i żakiet (który musiała zdjąć już na pierwszej lekcji – wrzesień tego roku był gorący). Wpatrywałem się w jej delikatne ramiona, co chwila przymykała oczy, gdy lekki podmuch wiatru smyrgał jej rzęsy. Nagle zwróciłem uwagę na jej dłoń. Tą drugą – pierwsza była zajęta trzymaniem długopisu. Nie wierzyłem w to co widzę – a może mi się wydawało – ona gładziła swoje piersi!! Spuściłem wzrok lecz spojrzałem raz jeszcze. Tak! Miałem racje! To nie mogło być nic innego! Siedziała tam z nieobecnym wzrokiem dotykając swojego ciała! Szmer w klasie dał mi znak, że uczniowie skończyli zadanie. Wstałem i wolnym krokiem szedłem miedzy ławkami, sprawdzając czy wszyscy wykonali zadanie. Hałas wybił też z zamyślenia nauczycielkę, która patrzyła na mnie już zupełnie innym wzrokiem – znów tym, w którym uwidaczniała się wyższość. Jak mnie to denerwowało! Starałem się zachować spokój i jak zwykle podchodzić do wszystkiego na luzie. Pierwszy stres związany z wystąpieniem publicznym już minął. Teraz swobodnie chodziłem po klasie bawiąc się długopisem. Spojrzałem w stronę nauczycielki. Nie wiem, czy to zimny wiatr, ale na jej sukience wyraźnie odkształcały się piersi z nabrzmiałymi sutkami. Nagle długopis wyleciał mi z ręki, lądując tuż przed przedostatnią ławką. Oczywiście wywołując śmiech klasy. Schyliłem się po niego i „niechcąco” spojrzałem w stronę ławki, gdzie siedziała nauczycielka. Moim oczom ukazały się jej zgrabne nogi. Akurat wiatr zawiał i jej sukienka delikatnie się uniosła – odsłaniając majteczki. W tym momencie nie mogłem uwierzyć – były one mokre! Widać było to wyraźnie, mimo, że przez krótką chwilę. Podniosłem się do góry i spojrzałem na nauczycielkę, chyba dziwnym wzrokiem, bo zobaczyłem, że patrzy na mnie jakaś przestraszona. Teraz byłem pewien! Była nieźle zmieszana. Z mojego wzroku wyczytała, że widziałem coś czego chyba nie powinienem. Szybko wstał i wyszła z sali – rzucając tylko, bym kontynuował zajęcia. Ależ byłem….zdziwiony, zmieszany, lekko podekscytowany! Nauczycielka bawiąca się swoim ciałem na lekcji! Łoł! To było coś! Dokończyłem zajęcia i teraz czekał mnie najgorsze – przerwa! Nie znosiłem tego hałasu, który towarzyszył każdej. A teraz czekał mnie jeszcze dyżur na korytarzu….
Takiego gwaru to nie pamiętam (no chyba, że na stadionie piłkarskim)…Miałem wrażenie, że każda grupka stara się przekrzyczeć poprzednią. Nie dało się słyszeć własnych myśli. Spojrzenia niektórych osobników były iście wyzywające – w końcu różnica wieku nie jest aż tak duża. Za to dziewczyny – ehhh…długo by się rozpisywać. Niektóre były tak niesamowicie pociągające, że aż nie do opisania. Nagle z tyłu ktoś przejechał mi dłonią po plecach, od razu odwróciłem się i zobaczyłem przed oczami uroczą blondynkę. No może przesadziłem, ale miała coś w tych swoich oczach. Na pierwszy rzut oka nie była powalająca, powiedziałbym, że przeciętna. Z drugiej strony szczupła, niewielkie piersi – tyłka nie widziałem… Za to oczka miała całkiem fajne.
- Ty jesteś praktykantem na biologii – zapytała dosyć nieśmiało.
W pierwszej chwili troszkę głupio mi było, że uczennica już mi na „TY” wyskakuje (uczono nas, żeby nie przechodzić na „ty” z uczniami), Tak więc moja mina miała wydać się lekko podirytowana.
- Zgadza się, jestem… a Pani – zacząłem z grubej rury
- A ja jestem praktykantką z historii – podniosła dziennik, który trzymała w ręku.
Ależ zrobiło mi się głupio – sam również trzymałem identyczny w ręku. Widząc moje zmieszanie uśmiechnęła się szczerze.
- Ja myślałem, że.. – jakoś starałem się wytłumaczyć moje zachowanie
- ….że jestem uczennicą, z która nie wolno przechodzić na „ty” – dokończyła szybko.
Rozbawiło mnie to nieziemsko i za chwile oboje patrzyliśmy sobie w oczy, a jej dłoń powędrowała w moim kierunku
- Karolina – strzeliła szybko
- Michał – nadal się śmiałem
No i ta sielanka trwała by pewnie z pare sekund, ale za plecami mojej nowej koleżanki zobaczyłem moją „przełożoną”, która szybkim krokiem podążała w nasza stronę. Nie zdążyłem się odezwać, gdy była już obok.
- Przerwa nie służy do pogaduszek – strzeliła bez wyrazu – masz pilnować porządku, a nie spoufalać się z …ooooo proszę, kolejna praktykantka?
Kasia nerwowo kiwnęła głową, widać było, że podobnie jak ja, nie czuła się komfortowo w tej sytuacji.
- Chciałam zauważyć – kontynuowała – że oboje jesteście odpowiedzialni, za wszystko co się dzieje na tym korytarzu. Wystarczy spojrzeć w prawo, by zobaczyć, że nie panujecie tutaj nad niczym.
Wskazała przy tym palcem, na dwie dziewczyny pogrążone w dość specyficznym uścisku. Zrugała je ostro, po czym wróciła do nas i spoglądając mi w oczy powiedziała:
- Za chwile widzę Pana na zapleczu sali biologicznej
- Ale ja mam dyżur i nie wiem….
- Nie interesuje mnie Pana dyżur Panie Michale – do sali
Oddaliła się szybkim krokiem. Spojrzałem na Karolinę – zrobiła minę chyba nie głupszą od mojej. No cóż, pokiwałem głową, grzecznie się pożegnałem i ruszyłem do sali. Już czułem, tą gęstniejącą atmosferę. Z każdym krokiem robiło mi się coraz bardziej nieswojo. Wiedziałem, że nie mogę się postawić, bo wylecę z praktyk. Delikatnie chwyciłem klamkę i wszedłem do sali.
- Niech Pan zamknie za sobą drzwi – usłyszałem z tyłu sali, z miejsca, gdzie znajdowało się zaplecze.
- Zamknąłem – powiedziałem sucho
- Niech Pan przekręci zamek – dało się słyszeć – nie chce aby ktoś przeszkadzał w tej rozmowie.
Posłusznie przekręciłem dzwignie i skierowałem się w stronę zaplecza. Moja przełożona siedziała na biurku i patrzyła się w okno… W około walało się mnóstwo papierów, szkicy, tablic, że o preparatach na szafkach nie wspomnę.
- Proszę Pana – zaczęła sucho – przerwa nie jest miejscem w którym zaskarbiamy sobie sympatię…
- Ale Pani Agnieszko – przerwałem Jej w pół zdania – ja tylko…
- Ja tylko, ja tylko – rzuciła szybko – po pierwsze niech mi Pan nie przerywa, po drugie wszystko widziałam i nie pozwolę, aby jakaś smarkula zaprzątała Panu myśli. Ma być Pan skupiony na praktykach a nie rozglądać się za dziewczęcymi ciałami…Co Pan robi taką minę? Myśli Pan, że nie widziałam jak się Pan rozgląda na lekcjach? Nauczycielka widzi wszystko – to jest gówna zaleta tego zawodu- i tutaj zrobiła taką słodką minkę, że przypomniało mi się pierwsze wrażenie gdy zobaczyłem ją w sali.
Z wrażenia aż usiadłem, ona natomiast wstała i wolnym krokiem podeszłą do mnie. Patrząc mi prosto w oczy zapytałą:
- Czy dzisiaj na prowadzonej przez Pana lekcji zobaczył Pan coś dziwnego, może niepokojącego? W jej oczach pojawił się dziwny blask.
Nie wiedziałem co powiedzieć, ale jej dziwna mina natchnęła mnie i sam nie wiem jak to się stało, ale wypaliłem:
- Tak widziałem jak się Pani dotyka – chyba miałem bardzo wystraszoną minę.
Lecz ona niewzruszona, jeszcze bardziej spojrzała mi w oczy i zapytała:
- A co z tym długopisem, który rzuciłeś specjalnie na ziemię??
Od razu zrobiło mi się jakoś nieswojo, bo już nie mówiła mi na „pan”.
- Ja nie specjalnie… - zacząłem się tłumaczyć – sam jakoś tak mi wypadł…
- Powiedzmy, że nie specjalnie – rzuciła – i co zobaczyłeś podnosząc go?
- Nic – szybko odpowiedziałem
- A mnie się wydaje, że widziałeś coś więcej niż nic – szybko przeszła w szept – a może widziałeś coś takiego?
I w tym momencie oniemiałem. Pani Agnieszka – znaczy się Agnieszka, znaczy się nauczycielka, znaczy się sam już nie wiem kto….Ona podwinęła sukienkę do góry i moim oczom ukazały się te same majteczki co na lekcji i jak to powiedzieć – wilgoć jeszcze z nich nie zeszła.
- O czym wtedy myślałeś mój drogi – rzekła zachęcająco – może o tym, co się pod nimi znajduje? Może o tym co by było, gdybyśmy wtedy byli sami w tej klasie? Może o tym co byś zrobił zaraz po zerwaniu ich ze mnie? – mówiła coraz szybciej dotykając moich włosów, a ja siedziałem jak sparaliżowany – A może o tym, żeby przełożyć mnie przez ławkę uprzednio zrywając ze mnie majtki i wejść we mnie jednym ruchem??
Nie wiem jak to się stało, ale moje ręce jakoś same powędrowały na jej biodra, a ona przycisnęła moją twarz do swojego podbrzusza.
- Masz ochotę ją wylizać co?? – jej głos był coraz bardziej donośny
Nie zaprzeczyłem i chyba bardzo dobrze odebrała moją zgodę, przyciskając mnie mocniej do siebie. Moje dłonie wylądowały na jej pośladkach, a za chwile uwolniłem się z jej uścisku i delikatnie odchyliłem majteczki w bok….jaka ogolona…od razu zagłębiłem się językiem w jej wzgórek łonowy, za chwile mój język zszedł niżej smakując soki jej muszelki. Westchnęła głęboko i przycisnęła mnie mocniej do siebie. Za chwile leżała już plecami na biurku, a ja zrywając z niej ostatnie resztki majtek starałem się jak najszybciej poruszać językiem w takt ruchu jej brzucha. Jej coraz szybsze jęki uświadamiały mnie w celu do jakiego dążyłem. Ona też wiedziała czego chce, bo coraz mocniej dociskała ręka moją głowę. Drugą trzymała się biurka. Gdy zwolniła uścisk natychmiast zerwałem się z kolan i zawinąłem jej sukienkę do góry, po czym odchyliłem stanik. Miała tak niezwykle piękne piersi, nie za duże, nie za małe – takie w sam raz, a jej delikatne sutki aż prosiły się o odrobinę wilgotnych ust . Nie dałem im długo czekać, ssąc je i muskając usłyszałem jej głos…WEŹ MNIE…. Już chciałem zdejmować spodnie, gdy nagle ona zerwała się i tym razem to ja opierałem się o biurko. Patrząc mi w oczy powoli rozpięła rozporek i pomacała czy wszystko jest w porządku (oczywiście było). Następnie dała mi soczystego buziaka i usłyszałem, że tak dobrze, to mi jeszcze żadna nie zrobiła. Może i nie mam jakiegoś bogatego doświadczenia, ale miała rację! To jakie rzeczy wykonywała ze mną nie da się opisać. Sssała, ciućkałą, lekko przygryzała, jej język wibrował w kółko, a mnie robiło się coraz bardziej błogo. Chyba zrozumiała o co chodzi, bo przestała….
- Tylko nie kończ mi jeszcze, nie skończyłam z Tobą – powiedziała to szybko
I już była na górze całując moje usta i wpychając mi język niemal w środek gardła, następnie odwróciła się tyłem, pochyliła i wsadziła sobie mojego członka prostą w swoją dziurkę. Była taka wilgotna i niesamowicie ciasna – niemal jak w wyobrażeniach. Pochyliła się jeszcze bardziej, i ruchem bioder skierowała nas w stronę biurka, co sprawiło, że zamieniliśmy się miejscami. Teraz to ona opierała się na biurku ( z tym, że przodem), a ja będąc za nią głęboko wciskałem się w jej ciało. Moje ręce krążyły od bioder po piersi, czasem mocniej ściskając jej twarde sutki. Zaczęła krzyczeć no i niestety nie wytrzymałem napięcia. No i jak się zaczęło, tak się skończyło. Ledwo ustałem na nogach, nie mówiąc już o tym, że chyba za mocno ścisnąłem Agnieszkę w biodrach, co o dziwo spodobało jej się strasznie, gdyż za chwile przeszedł po niej znajomy dreszcz i opadała na biurko sapiąc nie słabiej niż ja.
- I jak? – odezwała się pierwsza – myślisz, że coś takiego da ci jakaś praktykantka? Zapamiętaj sobie, że w czasie praktyk jesteś mój. A to dopiero początek…
Na moje usta spłynął delikatny całus.
- A teraz się wytrzyj – rzucała mi chusteczki higieniczne – i wytrzyj tablice, ja muszę odpocząć….

Sun
13
4:23 pm

Pewnego upalnego dnia moi rodzice wyjechali na 2 dni do rodziny w Czechach i zostałem sam z moją siostrą.
Mam 18 lat a ona 17 i ma obfite kształty. Żegnamy się i po chwili ona wchodzi do naszego małego basenu w ogrodzie w skąpym stroju ja spoglądam na nią zza okna czuje jak maszt unosi mi się w spodniach.
Po chwili postanawiam również wyjść na pole na leżak, chwilkę póżniej oprysała mnie wodą a ja powiedziałem czy mam tam wejść i ci coś zrobić a ona odparła skoro chcesz woda jest ciepła
zrzucam spodnie koszule i wchodze. Kładę sie na materacu a ona wstaje i usiada wprost na moje klejnociki
i zrzuca stanik ukazują sie mi dwa piękne kokosy i zaczyna mnie całować ja dobieram się do jej majteczek
a ona dalej mnie całuje i po chwili mówi słuchaj jestem jeszcze dziewicą i niewygodnie mi z tym pomożesz
mi a ja oczywiście a sam byłem prawiczkiem i tak zrzucam majtki wkładam mojego małego do jej ust żeby urusł póżniej starannie wylizuje jej cipkę i ocieram penisem o jej wrota i powoli wchodze gdy zapomniałem nałożyc kondona i biegiem do domu i spowrotem i jazda wchodzę podtrzymuję jej plecy rękoma
jadę coraz szybciej ona jęka z podniecenia następnie mówi “next position” i na pieska gdy poczułem że dochodzę powiedziałem żeby przykucnęła przy wodzie i spust na całego. Ona uradowana i podniecona wraca do domu ja za nią i gdzieś idzie a ja swoją drogą do salony po chwili woła mnie do sypialni rodziców, gdy otwarłem drzwi ujrzałem ja na łożku z rozkraczoną cipeczką gdy można się domyslić zaczęliśmy znów się dupczyć streszczając były tam pozycje na pieska pózniej na jeżdzca następnie 69 i lodziki. Od tamtego czasu uprawiamy sex zawsze gdy nie ma nikogo w domu. TO ZDARZYŁO SIĘ NAPRAWDE.

Thu
3
11:44 am

Ciche pukanie do drzwi: ”Śpisz? Minęło już półtorej godziny odkąd siedzisz w wannie”. Otworzyłam oczy. Piana znikła, a woda była prawie zimna. Wyjęłam korek i sięgnęłam po ręcznik. Owinęłam się nim i wyszłam z łazienki. W cały domu panowała ciemność z wyjątkiem jednego pokoju… Migotliwe błyski wskazywały na to, że w sypialni paliły się świece. ”Chyba czeka mnie coś miłego.” Weszłam do sypialni i prawie wypuściłam ręcznik z rąk. Po całym pokoju były rozstawione świece.

Różne rozmiary, kolory, nawet zapachy miały różne. Nie kłóciły się ze sobą, raczej tworzyły niesamowitą mieszankę. Obok łóżka stały dwa kieliszki, talerz z truskawkami, kubełek wypełniony po brzegi lodem z szampanem, butelka wody mineralnej o smaku cytrynowym. Wziął mnie za rękę i posadził na łóżku. Dostrzegłam, że na krześle leży jedwabny szal. Do jednego kieliszka nalał wodę i podał mi, do drugie szampana. Uśmiechnął się smutno do mnie, a ja wiedziałam, że jest mu przykro, że ja nie mogę napić się razem z nim. Stuknął brzegiem kieliszka o mój i napiliśmy się niewielki łyk. Dopiero teraz zauważyłam, że w tle słychać ”Passion” Peter’a Gabriel’a. Sięgnęłam po jedną truskawkę i włożyłam mu do ust. Zjadł. Sięgnął po szal. Zbliżył się do mnie i zasłonił moje oczy. Zawiązał z tyłu głowy pytając czy nie za mocno. Pokręciłam przecząco głową. Położył ręce na moich ramionach i położył mnie na łóżku. Rozwiązał ręcznik i rozłożył go na boki. Dotknął opuszkami palców moich piersi. Przebiegł mnie dreszcz. Dotknął moich sutków. Pociągnął je. Poczułam to znajome łaskotanie między udami.

Nie widziałam co robi, poczułam jedynie, że zszedł z łóżka. Usłyszałam jak poruszył się lód w kubełku… Poczułam jak wilgotnieje w bardzo szybkim tempie. Poczułam się prawie jak w filmie ”9 i 1 tygodnia”. Dotknął kostką lodu moich ust. Zdążyłam jedynie wysunąć język i dotknąć jej przez ułamek sekundy. Później już tylko czułam jak wędruje kostką wzdłuż szyi do dekoltu. Najpierw pocałował jedną moją pierś. Ssał przez krótką chwilę sutek, przygryzał zębami i przeniósł usta na prawą. Na lewej poczułam lód. Wciągnęłam gwałtownie powietrze. Mój sutek stwardniał jeszcze bardziej pod wpływem chłodu. Zaczął wędrować w dół ustami, a ja poczułam lód na drugiej piersi. Najpierw rozgrzewał moją skórę językiem, a później gwałtownie schładzał ją lodem. Słyszałam, że sięgnął po następną. Już nie mogłam wytrzymać czekając aż dojdzie do mojego skarbu… Powoli, bardzo powoli dotarł do pępka. Bawił się tam językiem, a ja już wyobrażałam sobie jak będzie robił to samo z moją łechtaczką. Przerwał w pewnym momencie i zaczął pieścić tym razem wewnętrzną stronę ud. Drażnił się ze mną, a ja byłam już bardzo wilgotna. ”Ale apetycznie wyglądasz” – usłyszałam. Nie byłam w stanie nic powiedzieć. Oddychałam głęboko, chciało mi się pić. Próbowałam się podnieść, ale przytrzymał mnie ręką. Poczułam jak nachyla się nade mną. Usta! Jego usta na moich, nasze języki razem i maleńki kawałek lodu, który bardzo szybko się roztopił. Sięgnął ręką między moje uda. Prawie ugryzłam go w język. Zaśmiał się. Znalazł łechtaczkę i zaczął ją pieścić. Zataczał kółka, delikatnie ją naciskał. Palce ślizgały się na niej doprowadzając mnie na szaleństwa. Przestał mnie całować i sięgnął po trzecią kostkę lodu. Dotknął mnie w tym rozgrzanym miejscu. Przestałam oddychać na chwilę. Za chwilę poczułam jego gorący język w tym miejscu.

Gdy kostka zrobiła się mniejsza włożył ją sobie do ust i cały czas mnie pieść. Czułam na przemian jego język i lód. Musiał mocno trzymać moje biodra, bo nie byłam w stanie panować nad swoim ciałem. Poczułam w pewnym momencie znajomy chłód, który zawsze pojawiał się przed orgazmem. Nie był spowodowany lodem. Za chwilę poczułam skurcz orgazmu. Tylko, że on nie przestawał. Nadal pieścił mnie językiem, nie dawał mi odetchnąć. Ściskałam w dłoniach ręcznik i nie mogłam wydobyć z siebie głosu. Nie wiem jak długo to trwało. W pewnym momencie nie byłam już stanie myśleć. Czułam tylko kolejne orgazmy. ”Już nie mogę, proszę…” – zdołałam wyszeptać ledwie słyszalnym głosem. Przerwał. Czułam jak wszystko we mnie pulsuje. Jeszcze delikatnie pocałował mnie między udami. Drgnęłam… Zdjął szal w moich oczu. Chwilę czasu zajęło mi dostrzeżenie uśmiechniętej twarzy nade mną. Uniósł mnie delikatnie do góry i położył równo na łóżku. Przytulił mnie do siebie i przykrył kołdrą… Chciał tylko sprawić mi przyjemność. Usnęłam momentalnie. Przed snem zdążyłam jedynie pomyśleć, że rano ja zrobię mu niespodziankę…

Był piękny słoneczny dzień. tego dnia było zakończenie roku szkolnego. staliśmy i słuchaliśmy przemówienia dyrektorki. w pewnym momencie wziąłem moją kolezanke za reke i niby do toalety wyszliśmy z sali gimnastycznej gdzie bylo zakonczenie. wyszlismy na parking przed szkola wsiedlismy do mojego samochodu na tylne siedzenie. zaczelismy sie calowac. ja zlapalem jej cycki i zaczalem je piescic. nagle ona uniosla sie lekko z siedzenia i zdjela swoja spodniczke razem ze stringami ktore miala na sobie. powiedziala zebym jej wylizal. moj huj stanal tak ze myslalem ze za chwile rozerwie mi spodnie. tak jak chciala zaczalem lizac jej cipke chociaz nie bylo za wygodnie. w koncu rozpialem rozporek i powiedzialem zeby usiadla na mnie. wszedlem w nia gleboko. w koncu ona zaproponowala zebysmy pojechali do niej bo jej starych nie ma. wtedy ledwo zmiescilem swojego fiuta w spodniach przesiadlkem sie ona obok mnie i jechalismy do niej.

W czasie jazdy ona caly czas robila mi loda. kiedy dojechalismy do jej domu odrazu poszlismy od sypialni jej rodziców. wszedlem w nia od tylu. jebalismy sie tak ze 2 godziny. bylo bardzo przyjemnie. nagle uslyszelismy dzwonek do drzwi. ona powiedziala zebym sie nie przejmowal. powiedziala zebym poszedl do lazienki. poszedlem ona ubrala sie i poszla otworzyc drzwi. to byli jej rodzice. po chwili ona tez przyszla do lazienki. ona nalala wody do wanny i rozebrala sie. stanelismy obok i wszsedlem w nia od przodu. ona jeczala z roskoszy. w koncu oboje doszlismy do orgazmu. ona powiedziala zeby msie wykapal i ze to wszystko na dzis, i od tej pory robilismy to przez cale wakacje prawie codziennie, niestety pozniej nasze drogi rozeszly sie ona wyprowadzila sie z miasta.

Wed
11
4:37 pm

Moje koleżanki ostrzegały mnie przed imprezami u Marka. Szłam tam pierwszy raz, ale zdążyłam już usłyszeć niejedną historię. Opowieści o chłopakach próbujących przelecieć każdą dziewczynę na imprezie oraz dziewczyny przychodzące w jednym celu - to wszystko znałam od dawna. Wierzyłam w każdą z tych historii, ale mimo to i tak poszłam sama na imprezę. Tak naprawdę to miałam nadzieję, że wszystkie te opowieści są prawdziwe. Tego wieczoru czułam się żądna przygód. Założyłam obcisłą miniówkę, kusy sweterek sięgający do pępka i buty na obcasach. Rozpuściłam włosy. Musze przyznać, że wyglądałam bardzo zachęcająco. Moje cycki były naprężone, tyłek spięty i czułam się bardzo ponętnie.
Słyszałam muzykę już z daleka, w powietrzu było czuć piwo. Weszłam do domu, pokręciłam się po wszystkich pokojach. Zobaczyłam grupkę przystojniaczków rozmawiających głośno. Tańcząc zbliżyłam się do miejsca gdzie stali. Odwróciłam się do nich tyłem i zaczęłam tańczyć upewniając się, że uderzę w kilku z nich swoim tyłkiem. Zaczęłam delikatnie masować pośladkami fiuta jednego z nich - przez materiał czułam, że zaczyna twardnieć. Odwróciłam się do nich twarzą i zaczęłam dla nich tańczyć. Posłałam im moje najlepsze “przeleć mnie” spojrzenie w miarę jak zaczęłam przybliżać się do nich ostro pracując biodrami.
- Wcale się z wami nie droczę - powiedziałam zbliżając się do nich i upewniając, że będą mięli wgląd w mój stanik.
Cała czwórka popatrzyła się po sobie. Jeden z nich podszedł do mnie i zapytał się:
- Którego z nas chcesz?
- A może cała czwórka? - zapytałam.
Wszyscy ochoczo podeszli do mnie.
- Chodźmy w lepsze miejsce - powiedział najwyższy.
Zaprowadzili mnie do pokoju na górę i zamknęli drzwi. Podeszłam do łóżka i położyłam się. Odchyliłam głowę do tyłu eksponując nagie ramiona. Chłopak we flaneli położył mi rękę na ramieniu i zapytał czy jestem tego pewna. Przyciągnęłam go za szyję do siebie i namiętnie pocałowałam w usta. Wtedy poczułam kolejne ręce na swoim pasie, które zaczęły powoli ściągać mi spódniczkę. Były to bardzo duże ręce, ale jednocześnie bardzo delikatne. Potem zobaczyłam jak chłopak w białym podkoszulku podchodzi do mnie i zaczyna masować moją już wilgotną cipkę. Polizał swoje palce i dwa z nich wbił we mnie. Zaczął wsuwać je coraz głębiej, zaczęłam pojękiwać i drżeć pod jego dotykiem. Rozpięłam spodnie chłopaka we flaneli i zobaczyłam ogromnego fiuta pulsującego w moim kierunku. Przyciągnęłam go bliżej i zaczęłam ssać jego czubek. Potem zobaczyłam kolejny penis zbliżający się do mojej twarzy. Należał do najwyższego chłopaka. Jego chuj był bardzo długi i myślałam, że może mieć ochotę by włączyć się do akcji. Zaczęłam masować go nie przerywając obciągania drętwiejącego fiuta. Moja cipka była ciągle palcowana i byłam gotowa by poczuć kutasa we mnie. Czwarty chłopak onanizował się przyglądając się całemu zdarzeniu z daleka. Popatrzyłam na niego i wtedy podszedł bliżej. Odepchnął wszystkich kolegów na bok i wbił swoją pałę we mnie. Pieprzył mnie bardzo głęboko i nie mogłam powstrzymać się od jęczenia z rozkoszy. Puściłam dwa fiuty i facet pieprzący mnie przekręcił mnie. Teraz znajdowałam się w pozycji “na psa”. Zaczęłam ssać fiuta kolejnego gościa. Najwyższy wprowadził długiego fiuta w moją cipkę. Złapał mnie za biodra i wcisnął na swoją pałę. Po chwili wyszedł ze mnie i inny chłopak wsadził mi swojego chuja. Posuwał mnie szybko i głęboko. Klepnął mnie w dupę i ścisnął moje pośladki. Przyciągnął mnie do siebie, a inny facet wszedł pode mnie. Potem obniżył mnie i posadził na jego fiucie. Wszedł we mnie gładko i delikatnie. Ujeżdżałam jego długi, twardy kij. Poczułam jak palec wchodzi w moją dupę. Szybko złapałam chuja i zaczęłam go ssać.
Później poczułam dwa palce w mojej dupie - czułam, że robię się jeszcze bardziej mokra. Teraz szybciej poruszałam swoją cipką w górę i w dół na fiucie, a inni faceci palcowali moja zwartą dziurę. Uniosłam się w górę, a jego palce wysunęły się ze mnie. Nie przestawałam pieprzyć gościa leżącego pode mną i ssać kutasa innego. Wtedy poczułam jak czubek jego fiuta wdziera się w mój malutki otworek, po czym jego całe mięso wchodzi we mnie. Czułam się wypełniona z fiutem w mojej dupie. Nie przestawałam. Przyciągnęłam do siebie gościa, który tylko stał i się przyglądał i zaczęłam ssać jego fiuta. Wystrzelił we mnie spermą głęboko w mój przełyk i jak wyuzdana dziwka połknęłam wszystko. Ostatni chłopak zajął jego miejsce i wepchnął mi swoją laskę w moje usta. Lizałam cała jego długość i łaskotałam czubkiem języka jego jaja.
Nie przestawałam pracować biodrami na fiucie w mojej cipce. Doszłam do orgazmu i musiałam to wykrzyczeć: - Nie przerywajcie pieprzyć mojej dupy! Jest mi tak dobrze! Czułam jego pałę wchodzącą jeszcze głębiej. Pieprzyli moją cipkę i dupę. Znowu miałam orgazm. Czułam jak główka fiuta wchodzi z mojej dupy. Zdjęli mnie z fiuta, którego miałam w swojej cipce. Położyli mnie na plecach. Wszyscy zaczęli pocierać swoje fiuty o moją twarz. Szeroko otworzyłam usta i każdy po kolei zaczął spuszczać się w usta. Wylizywałam każdy fiut kolejno do czystości. Moja dupa i cipka wibrowały od przyjemności. Ubrali się. Zrobiłam to samo. Zeszliśmy na dół I dołączyliśmy do imprezy. Wypiliśmy po piwku by uczcić nasze spotkanie. Nigdy nie słyszałam od żadnej mojej koleżanki podobnej historii - miałam satysfakcję…