Ta rozłąka coraz gorzej na mnie dziaÅ‚a… ChciaÅ‚abym popchnąć wskazówki zegara i znów być przy Tobie… Znowu dziÅ› mi siÄ™ Å›niÅ‚eÅ›… PoÅ‚ożyÅ‚am siÄ™ wczeÅ›niej, ale nie mogÅ‚am zasnąć… LeżaÅ‚am tak, patrzÄ…c w ciemność… Na chwilÄ™ przymknęłam powieki, a wtedy…
…obudziÅ‚am siÄ™… za oknem Å›wieciÅ‚o sÅ‚oÅ„ce… SpojrzaÅ‚am, spaÅ‚eÅ› obok mnie… WstaÅ‚am cichutko, zapaliÅ‚am papierosa i poszÅ‚am zrobić kawÄ™. UsÅ‚yszaÅ‚am Twoje kroki… PodszedÅ‚eÅ› do mnie uÅ›miechajÄ…c siÄ™ tajemniczo… ChciaÅ‚am coÅ› powiedzieć, ale usÅ‚yszaÅ‚am tylko - ciiii… i poczuÅ‚am chłód obróżki zapinanej na mojej szyi. PodziaÅ‚aÅ‚o jak zawsze… spokorniaÅ‚am… Uwielbiam ten moment, ale dziÅ› byÅ‚o inaczej. Nigdy jeszcze tak nie zaczynaÅ‚eÅ›, mój Panie… KoÅ„czyÅ‚am robić kawÄ™, czujÄ…c wciąż Twój wzrok na sobie.
- Zanieś to do pokoju, zaraz tam przyjdę - usłyszałam Twój głos.
PiÅ‚am kawÄ™ i zastanawiaÅ‚am siÄ™, co to może oznaczać. Dlaczego to wrażenie, że jest jakoÅ› inaczej…? Twoje wyjÅ›cie z Å‚azienki przerwaÅ‚o moje rozmyÅ›lania.
- Dobrze się czujesz ? - zapytałeś z czułością.
- Tak, wszystko w porządku - odparłam, ale jakby nie swoim głosem.
- Więc jak skończysz pić kawę, idź się umyj i wróć ubrana tak, jak lubię - ton Twego głosu stał się chłodny i stanowczy.
SiedziaÅ‚am, w milczeniu koÅ„czÄ…c kawÄ™… CzuÅ‚am, że ten dzieÅ„ bÄ™dzie ciężki…
W filiżance pokazaÅ‚o siÄ™ dno, wstaÅ‚am wiÄ™c i poszÅ‚am do Å‚azienki… ChcÄ…c opanować coraz wiÄ™kszy niepokój, troszkÄ™ przedÅ‚użaÅ‚am to siedzenie w wannie i ubieranie siÄ™… ZaÅ‚ożyÅ‚am poÅ„czochy, spódniczkÄ™ i bluzeczkÄ™ - tak jak lubisz… Wzięłam głęboki oddech i wyszÅ‚am z Å‚azienki… W progu pokoju zatrzymaÅ‚am siÄ™ na chwilÄ™… Wszystko byÅ‚o już przygotowane…
PodszedÅ‚eÅ› do mnie i dotknÄ…Å‚eÅ› przez bluzkÄ™ moich piersi zadajÄ…c pierwszy ból. TrzymajÄ…c mnie za brodawki, wprowadziÅ‚eÅ› na Å›rodek pokoju… KazaÅ‚eÅ› mi stanąć w rozkroku i wÅ‚ożyÅ‚eÅ› rÄ™kÄ™ miÄ™dzy moje uda… To byÅ‚a sÅ‚odka tortura, gdy tak pieÅ›ciÅ‚eÅ› mnie palcami. PrzerwaÅ‚eÅ› nagle i zapiÄ…Å‚eÅ› mi skórzane kajdanki na nadgarstkach i kostkach…
- Zdejmij bluzkę i majtki - nakazałeś stanowczo.
OciÄ…gaÅ‚am siÄ™, co bardzo Ci siÄ™ nie spodobaÅ‚o… UkaraÅ‚eÅ› mnie - 20 za majtki i tyle samo za bluzkÄ™… ZapowiedziaÅ‚eÅ›, że za każde nieposÅ‚uszeÅ„stwo lub ociÄ…ganie bÄ™dziesz doliczaÅ‚ kolejne dwadzieÅ›cia, a kara zostanie wymierzona na koniec. SpiÄ…Å‚eÅ› mi rÄ™ce z tyÅ‚u i zapiÄ…Å‚eÅ› klamerki na sutkach.
- Koniec zabawy! - powiedziałeś głosem nieznoszącym sprzeciwu. - Jesteś moja i wiesz o tym! Nadal obowiązują hasła, ale dopóki ich nie użyjesz zrobię, co zamierzam i co mi tylko przyjdzie do głowy!
LubiÄ™ ten Twój ton i oschÅ‚ość w gÅ‚osie… Tak naprawdÄ™ przecież wiem, że taki nie jesteÅ›…
StaÅ‚am tak na Å›rodku pokoju na palcach, gdyż przymocowaÅ‚eÅ› Å‚aÅ„cuszek łączÄ…cy klamerki na moich piersiach do sznurka i ciężarków. DawaÅ‚o mi siÄ™ to mocno we znaki, lecz nie mogÅ‚am nic zrobić… Ale ta moja bezradność byÅ‚a czymÅ› ekscytujÄ…cym… BolaÅ‚o, jednak czekaÅ‚am na wiÄ™cej… Jakby czytajÄ…c w moich myÅ›lach, przymocowaÅ‚eÅ› mi rÄ™ce w górze do specjalnej deseczki, a miÄ™dzy nogi wÅ‚ożyÅ‚eÅ› rozpórkÄ™, bym nie mogÅ‚a ich złączyć. Po chwili na mojej cipce znalazÅ‚y siÄ™ maÅ‚e metalowe elektrody, zapinki i poczuÅ‚am pierwsze impulsy… hmm… stopniowo podnosiÅ‚eÅ› napiÄ™cie i poczÄ…tkowo zawsze byÅ‚y mocno odczuwalne… Ale widać tego byÅ‚o Ci maÅ‚o, bo poczuÅ‚am kopniÄ™cie prÄ…du na swojej piersi. Szarpnęłam siÄ™.
- Nie! - usÅ‚yszaÅ‚am swój krzyk…
- Słucham? 20 kolejnych zarobiłaś, dziwko! Kim dla ciebie jestem? - podniosłeś głos.
OdpowiedziaÅ‚a Ci cisza… nie mogÅ‚am wykrztusić sÅ‚owa…
- No, widzę, że chyba trzeba ci troszkę pomóc! - Twój głos był coraz bardziej poirytowany.
Kolejne uderzenie prÄ…du… i nastÄ™pne… I do tego wzrastajÄ…ce napiÄ™cie na cipce…
- Kim jestem dla ciebie?!
- ……….
I znów cisza… OtwieraÅ‚am usta jak ryba… W koÅ„cu jakoÅ› zdoÅ‚aÅ‚am wyszeptać…
- Moim Panem…
I ulga…. WyłączyÅ‚eÅ› wszystko i uwolniÅ‚eÅ› mnie…
- Masz chwilę na papierosa i zrobienie herbaty - powiedziałeś już łagodniejszym tonem.
Założyłeś mi szklane bańki na sutki.
- Aua! - jęknęłam.
- To żeby ci się nie nudziło - powiedziałeś z uśmiechem.
PosÅ‚usznie poszÅ‚am do kuchni. ByÅ‚am już zmÄ™czona, ale wstawiÅ‚am wodÄ™, nasypaÅ‚am herbaty do kubków i wróciÅ‚am do pokoju. ZapaliÅ‚am papierosa, podaÅ‚am go Tobie, nastÄ™pnego zapaliÅ‚am dla siebie i poszÅ‚am po herbatÄ™. Gdy wróciÅ‚am, znów spiÄ…Å‚eÅ› mi rÄ™ce z tyÅ‚u… Zaraz potem rzuciÅ‚eÅ› na łóżko. ZÅ‚apaÅ‚eÅ› mnie za wÅ‚osy i poczuÅ‚am Twojego czÅ‚onka w ustach. RobiÅ‚eÅ› to brutalnie, jak nigdy dotÄ…d… Momentami zaczynaÅ‚o mi brakować tchu…
PrzerwaÅ‚eÅ› i znów podwiÄ…zaÅ‚eÅ› mi rÄ™ce i nogi tak, bym miaÅ‚a je wysoko i rozchylone… ZdjÄ…Å‚eÅ› mi baÅ„ki i zaczÄ…Å‚eÅ› przecierać mi cipkÄ™ i piersi spirytusem.
ZadrżaÅ‚am… IgÅ‚y… Nadal strasznie siÄ™ ich baÅ‚am, choć moje ciaÅ‚o i umysÅ‚ mówiÅ‚y co innego… Jakby zawsze czekaÅ‚y na to…
- Nie radzę się ruszać! Zrozumiano?! - powiedziałeś stanowczo.
Zamknęłam oczy gdy zbliżaÅ‚eÅ› dÅ‚oÅ„ do mojej cipki… WbiÅ‚eÅ› w mniejsze wargi najpierw jednÄ… igłę… potem drugÄ…… potem nastÄ™pnÄ…… i nastÄ™pnÄ…… BolaÅ‚o straszliwie, ale przecież chciaÅ‚am tego od zawsze, od kiedy wbiÅ‚eÅ› w moje ciaÅ‚o pierwszÄ… igłę na poczÄ…tku znajomoÅ›ci… Póki nie użyjÄ™ hasÅ‚a, masz na to moje przyzwolenie…
- JesteÅ› dzielna moja maleÅ„ka - powiedziaÅ‚eÅ› to z takÄ… czuÅ‚oÅ›ciÄ……
Te sÅ‚owa byÅ‚y dla mnie ukojeniem i nagrodÄ…… Po chwili jednak wbiÅ‚eÅ› mi igłę w jednÄ… z brodawek… Po moich policzkach popÅ‚ynęły Å‚zy… Za chwilÄ™ druga brodawka i druga igÅ‚a…
- Dość - padło z mych ust pierwsze hasło.
Delikatnie zaczÄ…Å‚eÅ› usuwać igieÅ‚ki z mojego ciaÅ‚a. OdkaziÅ‚eÅ› wszystkie nakÅ‚ute miejsca. UwolniÅ‚eÅ› moje rÄ™ce i nogi, ale nie daÅ‚eÅ› mi odetchnąć… Znów CiÄ™ pieÅ›ciÅ‚am, mój Panie… Ale uznaÅ‚eÅ›, że nie dość siÄ™ staram, nie pomogÅ‚y tÅ‚umaczenia, że jestem bardzo zmÄ™czona… DoÅ‚ożyÅ‚eÅ› mi 50 batów…
I przyszÅ‚a pora na karÄ™… Pierwsze 30 na piersi… ZagroziÅ‚eÅ›, że jeÅ›li zacznÄ™ siÄ™ zasÅ‚aniać, dostanÄ™ kolejnych 10… chÅ‚ostaÅ‚eÅ› mnie tak mocno… I z pozostaÅ‚ych 80-ciu zrobiÅ‚o siÄ™ 120… CiÄ…g dalszy kary… 20 na cipkÄ™ i znów ta sama zapowiedź… PÅ‚akaÅ‚am… a zostaÅ‚o przecież jeszcze 100… PrzypiÄ…Å‚eÅ› mi rÄ™ce i nogi i wymierzyÅ‚eÅ› caÅ‚e 100 batów. Jeszcze nigdy tak mocno nie biÅ‚eÅ›… Nie z takÄ… siłą… Gdy skoÅ„czyÅ‚eÅ›, nie byÅ‚am w stanie siÄ™ ruszyć…
- Kim jestem dla ciebie dziwko?!
- Moim Panem - powiedziałam to z całą stanowczością, na jaką tylko znalazłam siły.
- No widzisz, można CiÄ™ nauczyć mówić. A teraz bÄ™dÄ™ rżnÄ…Å‚ mojÄ… wÅ‚asność. Bo jesteÅ› moja, prawda? - powiedziaÅ‚eÅ› to już z uÅ›miechem zadowolenia na ustach…
- Tak, jestem Twoja.
I naprawdÄ™ czuÅ‚am, że należę do Ciebie, mój Panie… CzuÅ‚am to, gdy posiadÅ‚eÅ› moje zbolaÅ‚e ciaÅ‚o, zadajÄ…c torturÄ™ i dajÄ…c mi rozkosz… DawaÅ‚am Ci siebie… i czerpaÅ‚am z tego radość… A najwiÄ™kszÄ… nagrodÄ… byÅ‚a dla mnie radość i zadowolenie w Twoich oczach…
…otworzyÅ‚am oczy, by znów je zobaczyć… a ujrzaÅ‚am ciemność… leżaÅ‚am caÅ‚a mokra w tej ciemnoÅ›ci… sama… to byÅ‚ TYLKO sen… i wtedy z moich oczu popÅ‚ynęły prawdziwe Å‚zy…
comments off admin | Sex opowiadania |


